Były prezes Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych Alan Greenspan wzywa do powrotu do standardu złota, po tym, kiedy Bitcoin został ogłoszony zastępcą tego szlachetnego kruszcu jako rezerwy

Greenspan, który był prezesem banku centralnego USA od 1987 do 2006 roku, przewodniczył w trakcie okresu „polityki łatwego pieniądza” niskich stóp procentowych wprowadzonej dla wywołania wzrostu gospodarczego. Polityka ta spowodowała krytykę ze strony liderów biznesu, takich jak Steve Forbes, który twierdził, że tyczyła się ona osłabienia dolara i zmniejszenia ceny takich towarów jak złoto do poziomu jego średniej ruchomej z 2004 roku.

Od czasu przejścia na emeryturę, Greenspan wygłaszał korzystne opinie na temat bardziej racjonalnej polityki monetarnej, przedstawiał także złoto w korzystnym świetle jako walutę rezerwową świata:

– Widzę złoto jako podstawową walutę światową. Jest jedynym aktywem, może poza srebrem, który nie wymaga podpisu kontrahenta.

Prawdziwe pieniądze jako obrona przeciwko grożącej stagflacji

W ubiegłym roku Greenspan przyjął podobne stanowisko w stosunku do waluty, zachęcając do powrotu do standardu złota w celu zwalczania przyszłych potencjalnych hiperinflacji. W tym czasie pozycją Bitcoin była o wiele mniej pewna, jednak nadal był konkurencją dla złota. Według Greenspana, dług publiczny w USA nigdy nie osiągnąłby takiego bezsensownego poziomu, jeśli kraj skupiłby się na standardzie złota:

-Znajdujemy się w niebezpieczeństwie. Stosunek długu do PKB federalnego dobija już w stronę trzech cyfr. Nigdy nie osiągnęlibyśmy tej pozycji skrajnego zadłużenia, gdybyśmy skupili się na standardzie złota, ponieważ to ono jest typowym sposobem zapewnienia, że ​​polityka fiskalna nie wymyka się spod kontroli.

Zauważa on także, że ryzyko inflacji zaczyna rosnąć.

W Stanach Zjednoczonych stopa bezrobocia jest niższa niż pięć procent, dlatego wywiera się presję na wzrost płac i kosztów jednostkowych.

– Popyt rośnie, co przekłada się na wzrost podaży pieniądza i wiąże się z podsycaniem presji inflacji – twierdzi Greenspan. Do tej pory wzrost płac w dużej mierze był wchłaniany przez pracodawców, ale jeżeli koszty pójdą w górę, ceny w końcu zaczną je naśladować. Jeśli nałożyć na inflację stagnacje, otrzymuje się stagflację.

27.02.2017